Poradnik dla początkujących modelarzy.

  1. primo 2013-06-28 14:58:38

    Poradnik dla początkujących modelarzy.

     

     

    Aby nie było głosów, że nie wiem co zrobić, nie wiem jak zacząć, to postanowiłem napisać taki poradnik dla modelarzy, którzy mają ochotę i plany na takie hobby.

     

     

     

    Jedną z podstawowych rzeczy, od której powinno się zacząć klejenie to przygotowanie swojego warsztatu. Bez nożyczek, skalpela czy kleju ani rusz. To zaczynamy.

     

     

    Cz. I - narzędzia i materiały modelarskie.

     

     

    Do podstawowych modelarskich narzędzi pracy zalicza się nożyczki, skalpel i matę. Jest też oczywiście cyrkiel, ale bez niego można sobie poradzić. Na rynku jest wiele różnych rodzajów nożyczek, mat i skalpeli. Ja używam skalpela i maty firmy OFLA. Oczywiście nie jest wymogiem posiadanie striktem zaplecza od tej firmy. Na rynku można znaleźć wiele podobnych produktów, które też się sprawdzają. Jednak pamiętajmy, że to co tanie wcale nie musi nam przynieść oszczędności.

     

     

    Tak więc przy wyborze nożyczek powinnyśmy sprawdzić czy w ogóle tną! Zdarza się, że na sklepowych półkach znajdzie się taki badziew... Nie trzeba przypominać też, że powinny mieć solidną budowę. Jeśli jest ktoś lewo ręczny to są i dla niego nożyczki. Niektórzy modelarze mają na swoim składzie malutkie nożyczki do obcinania paznokci. Wykorzystują je do wycinania małych elementów. Dla mnie jednak bardziej poręczny jest skalpel.

     

     

    Skalpel też powinien spełniać podobne wymogi. Jak już wspomniałem można kupić ten od firmy OLFA, albo poszukać okazji w sklepach jak biedronka czy supermarket (np. castorama). W granicach 10 PLN trafiają się czasem atrakcyjne zestawy i nawet solidnie wykonane. Na początek odpowiednim rodzajem skalpela może być ten o symbolu AK-3 firmy OLFA – jeśli decydujemy się na tą firmę. Pamiętajcie o odpowiednim trzymaniu skalpela. Z racji jego ostrza papier nie jest cięty prostopadle do podłoża, ale z lekkim kątem nachylenia. Więc czasem warto pamiętać aby lekko odchylić skalpel od pionu (w stronę od siebie), żeby krawędź była prostopadła – szczególnie gdy jest ona widoczna, a efekt wizualny jest ważny.

     

     

    Aby mieć dobrą matę powinno się sprawdzić ją (jeśli własnoręcznie dokonujemy zakupu). Jeśli mamy do czynienia z taką od firmy OLFA to nie ma się czego obawiać. Jednak kiedy kupujemy produkt jakiejś inne firmy warto sprawdzić jak się wygina. Dobra mata nie powinna składać się nam w ręce jak kartka papieru offsetowego i nie powinna być też sztywna jak blacha. Powinna lekko się wygiąć i dalej pozostać sztywną (właściwa budowa maty zapobiega jej szybkiemu wyniszczaniu się z powodu cięcia skalpelem jak i zapobiega szybkiemu tępieniu się ostrza skalpela). Jak już mamy matę warto pamiętać, że nie wolno jej poddawać długotrwałemu działaniu słonecznemu, nie wolno także wkładać jej za kaloryfer ponieważ odkształci się i nie będzie się nadawać do dalszej pracy. Z resztą wszystko jest napisane w uwagach na samej macie. Najczęstsze używane maty mają wymiary A4 i A3.

     

     

    Cyrkiel przydaje się do wycinania okręgów, szczególnie podczas budowy czołgu, gdzie w układzie jezdnym mamy multum kółek.

     

     

     

    Linijka też jest ważna, bez niej nie da się trasować linii gięcia, ani wyciąć czegoś za pomocą skalpela – aby była prosta linia cięcia (ręka zawsze się przekrzywi). Powinniście posiadać przynajmniej dwa rodzaje linijek. Pierwsza może być plastikowa, do właśnie trasowania, najlepiej 30 cm. Druga metalowa, do wycinania. Ja posiadam aluminiową, jest dobra, ale możecie się spotkać z opiniami, że skalpel tnie ją bez problemu, prawa, ale na pewno jest lepsza do plastikowej i, jeśli uważa się tnąc, to nic się nie stanie. Oczywiście też powinna być 30 cm. Są też chyba stalowe, więc nie powinno być problemów z pocięciem linijki ;-).

     

     

    Aby skleić model potrzebny jest klej. Wybór kleju dla każdego będzie inny. Nie spotkacie się z czymś takim, że kogo byście nie zapytali, to poleci jeden jedyny klej. Tak naprawdę to od Was będzie zależało jaki klej będzie się najlepiej sprawdzał. Na pewno trzeba mieć kilka rodzajów klejów. A to dlatego, że nie da się kleić jednym rodzajem wszystkiego, alby miało to wygląd jako taki. Do podklejania wręg ja używam kleju w sztyfcie o nazwie Glue Stick, inni używają butaprenu od Dragona (jest też taki w sprayu, ale nie wiem czy jest na naszym rynku) i podobnych. Nie polecam podklejania wręg klejem wikol – inne nazwy to stolarki, do drewna itp. Zawiera on wodę i w czasie schnięcia wypacza tekturę, nawet po jej dobrym dociśnięciu encyklopedią ;-). Tak więc nawet słabo się nadaje do klejenia jako takiego, czyli wręgi z poszyciem itp. (trzeba mieć doświadczenie). W swoim składzie można posiadać klej polimerowy, ciągnie się włoskami, ale ma mocną spoinę i daje się go zrolować w razie potrzeby. Przydatnymi klejami są też tzw. „super gluty” czyli tradycyjna kropelka (dodam, że można ją także nabyć w wersji żelowej). Przy jego pomocy kleimy druty. Nie wolno go używać do podklejenia szybek w kabinkach samolotów. Pozostałe kleje są pod nazwami: klej szewski, UHU power, BCG - bezbarwny o wodnistej konsystencji, klej poliuretanowy, polimerowy, magic, Total Butaprem (moim zdaniem jakaś podróba, ma żółty kolor i źle się nim klei). Raczej wszystkie sklepy internetowe trudniące się modelarstwem mają kleje w swoich ofertach. Wystarczy kupić i sprawdzić.

     

     

    Aby mieć na czym podkleić, trzeba mieć tekturę. Przeważnie najczęściej używa się tej o grubości 1 mm. Poza nią wykorzystuję się takie o grubościach 0.5 mm i 0.75 mm. Na allegro można kupić dobrej jakości tekturę. Poza tym znajdziecie ją też w pudełkach po butach. Ale uwaga - w modelarstwie nie używamy tektury falistej. Nie nadaje się ona do obróbki, a już na pewno nie do podklejania. Moim zdaniem dobra tektura powinna mieć gramaturę w okolicach:

    - 1.0 mm – gramatura 650 g/m2,

    - 0.75 mm - gramatura 500 g/m2,

    - 0.5 mm – gramatura 350 g/m2.

     

     

    Kolejnymi przydatnymi narzędziami do pracy są pensety. Kosztują one od kilku złotych do nawet kilkudziesięciu. Na początek najlepiej kupić coś pośrodku, bo jak to z tanimi rzeczami bywa mogą się urwać lub pęknąć. Wyróżnia się kilka rodzajów penset: proste, zakrzywione, ze spłaszczonymi końcówkami, zaokrąglone i inne. Można je znaleźć w kosmetyczkach kobiet, na półkach w sklepach (jako pojedyncze sztuki) i w zestawach sprzedawanych w wyżej wymienionych sklepach.

    Warto mieć choć jedną sztukę pensety bo to bardzo ułatwia klejenie małych elementów, można też przytrzymać sobie część w trakcie retuszu, itp.

     

     

    Nie mniej ważnymi narzędziami są wszelakie pilniki i papiery ścierne. Pilniki do metalu posłużą nam do gładzenia krawędzi obciętych drutów, do gładzenia spoiny kleju, która jest zbędna i źle wygląda wizualnie po pomalowaniu (mowa o klejeniu drutów). Papier ścierny najlepiej nakleić sobie na drewnianą kostkę (kantówkę, kawałeczek deseczki). Raz, że lepiej się szlifuje dwa, że pod ręką mamy kilka rodzajów gradacji papieru ściernego. Warto zapewnić sobie papier o gradacji od 400 do 2000. Ten grubo ziarnisty posłuży do szlifowania wręg, a ten drobno ziarnisty do gładzenia.  

     

     

    Pędzle są również bardzo ważnym narzędziem pracy. Podczas kupna nowych kierujemy się rozmiarem, ale szczególnie ich jakością. Włosie nie powinno być sztywne i bardzo miękkie, nie powinno wypadać z metalowej obudowy. Do retuszu najbardziej przydatne są te od rozmiarów 0 do 2. W sklepach można znaleźć takie zestawy (kilka sztuk) w granicach 20 PLN. Większe pędzle nie będą używane, więc nie ma sensu kupować zestawów, w których są po jednej sztuce rozmiary od 0 do 16 np. Uwierzcie mi, że będziecie korzystać wtedy tylko z dwóch albo z trzech pędzli, a te „giganty” przeleżą nietknięte. Więc najlepiej komplet pędzelków o rozmiarach 0 do 2 i, wtedy wszystkie będą używane, bo w czasie retuszu jednocześnie używa się kilku kolorów. Więc nie będziecie musieli co chwila ich czyścić.

     

     

    Skoro pędzle to i farbki. Tu też jest duże pole do popisu. Może zacznę od tego czym nie wolno retuszować. Nie korzystamy z markerów i pisaków, które wiem, że na początku wydają się bardzo dobre, ale po pewnym czasie zmienią kolor, np. czarny marker zrobi się szkaradnie fioletowy, inne wypłowieją lub będą jeszcze bardziej jaskrawsze. Efekt jest taki, że model prezentuje się tragicznie.

     

    Tym czym można bez obaw retuszować są: plakatówki, czarny tusz kreślarski (do malowania opon), tempery, farbki modelarskie np. Pactra (akrylowe); [KLIK katalog farb Pactry], humbrol, revell (te dwie to olejne) i pastele. Te ostatnie można zostawić na czas kiedy będziemy już mieć wprawę w retuszowaniu, bo one wymagają odpowiedniego przygotowania. Natomiast plakatówki czy tempery można bez obaw mieszać, ścierać jako plamy i retuszować nimi krawędzie.

     

    To może teraz pokrótce wyjaśnię czym jest ten retusz. Retusz to malowanie krawędzi wycinanych części na kolor jak wydruk. Retuszowaniem jest też malowanie elementów wykonywanych z drutów. Aby dobrze go wykonać należy też odpowiednio trzymać pędzel. Bierzemy wyciętą część w lewą rękę drukiem w lewą stronę. Prawą ręką malujemy krawędź. W ten sposób unikniemy zabrudzeń na druku. Pamiętajcie, aby nie brać zbyt dużo farby na włosie. W tedy mimo wszystko zabrudzicie druk i trzeba będzie szybko ścierać. Ważna uwaga, retusz robimy przed sklejeniem, a nie po. Retuszem natomiast nie jest malowanie całego modelu.

     

     

    Drut w modelarstwie też odgrywa ważną rolę. Dzięki niemu usztywniamy golenie samolotów, łopaty wirników śmigłowców, wykonujemy różnego rodzaju przewody, anteny itp. Trzeba się zaopatrzyć w różne grubości. Od bardzo cienkich (drut nawojowy z transformatorków, kabli) po bardzo grube (wykorzystywane do przewodów el. w ścianach). Poza tym druty można wziąć ze spinaczy biurowych, ze szpilek, albo po prostu kupić.

     

     

    Przy pomocy szczypiec, cęgów, cążków będziemy mieli możliwość docinania i kształtowania drutów wg szablonów załączonych do wycinanek. Kupujemy takie, które są dla nas poręczne.

     

     

    = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = 

    Ważne aby wybrać sobie odpowiedni model. Nie próbujcie Swoich siła od razu na okrętach jak Yamato, Bismarck, Hood, Essex, samolotach jak: Spitfire, B-24, B-17, pojazdach jak: Abrams, Challenger 2 itp. Wybierajcie dla siebie modele proste. To na nich zdobywa się doświadczenie. Na początek mogę polecić np. Bf 109 pana Mistewicza z MM lub KK, A6M Zero z MM lub KK tego samego autora, Tygrysa z MM, Kuter MAS z MM, Camel'a z MM. Wiem też, że pewnie każdy chciałby kleić model od Hala. Ale możecie się na nich „przejechać”, bo są bardzo zdetalizowane i bardzo trudne – nie wybaczają błędów. Lepiej zostawić je sobie na później.

    = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = 

     

     

     

     

     

    Cz. II – podstawy sztuki modelarskiej.

     

     

     

     

     

    Przed pierwszym cięciem musimy pamiętać, co mówi podstawowe „przykazanie” modelarza: trzy razy przymierz, raz klej”. Nie ma innej drogi jak ta, która dałaby lepsze efekty. Bezwzględnie należy się trzymać tej zasady, bo w przeciwnym razie nigdy już nie będzie drogi wstecz. Jeśli od razu zadbamy o właściwe pasowanie, to model będzie kleił się bez pułapek. Spotkacie się z różnymi opracowaniami: ręcznymi i komputerowymi. Niezależnie od tego, „trzy razy przymierz, raz klej” zawsze musi być w Waszej głowie. Czytajcie również opisy budowy (jeśli są zamieszczone) w zeszycie i zapoznajcie się z rysunkami montażowymi. Aby uniknąć nie potrzebnych problemów znaczcie części po wycięciu, najlepiej ołówkiem od niezadrukowanej strony.

     

     

     

    Na początek może co nieco o wycinaniu. Części wycinamy zawsze po zewnętrznej stronie linii. Tyczy się to wręg jak i poszycia. Staramy się aby nie było widać białych pozostałości z arkusza z częściami. Czasem chciałoby się pozbyć grubych kresek konturowych, jeśli mamy model opracowany dość dawno, ale to nie najlepsza droga. Jeśli jesteście początkującym modelarzem, możecie napytać sobie biedy.

     

     

    Element wycięty i wyretuszowany, co dalej? Przystępujemy do kształtowania elementu tak, aby nadać mu właściwy kształt zgodny z wręgami, lub z liniami gięcia (o liniach gięcia niżej). Jeśli posiadacie model wydany w „dzisiejszych czasach” nie powinno być problemu z papierem. Jeśli natomiast papier jest twardy, można użyć caponu (o czym niżej) lub profilować części używając wody. Szczególnie jest ona przydatna kiedy profilujecie krawędź natarcia skrzydła, statecznika, lotki.

     

    Aby dobrze ukształtować część można ją przeciągnąć po krawędzi stołu. Powolnym ruchem ręki przesuwamy ją od góry do dołu. Jeśli trzeba będzie wykonujemy tą czynność kilkakrotnie. Innym sposobem na właściwe profilowanie jest mazak, flamaster lub coś innego o przekroju walca. W tedy taką część kładziemy na ręce i za pomocą flamastra nadajemy właściwy kształt.

     

    W czasie profilowania wąskich pasków, można użyć również flamastrów, ale dobrym rozwiązaniem jest także przeciągnięcie nożyczkami po takim elemencie

     

    Co zrobić jeśli zaistnieje potrzeba sklejenia naprawdę cienkich rurek? W takim wypadki dany element moczymy wodą i profilujemy na twardym drucie (np. szprycha, drut z elektrody spawalniczej). Kiedy nadamy mu odpowiedni kształt skleimy go na styk tj. bez zakładki od wewnątrz. Woda sprawi, że po wyschnięciu sklejona część będzie sztywna i zachowa właściwy kształt.

     

     

    Trasując line gięcia możemy zginać elementy bez obaw na połamanie papieru. Najlepiej robić to przed wycięciem elementu. Zaznaczamy cyrklem, szpilką, bądź igłą małe kropki w którym miejscu trzeba zacząć trasować, a gdzie skończyć. Odwracamy papier i od niezadrukowanej strony przykładając linijkę trasujemy linie. Do samego trasowania warto mieć przytępioną igłę lub cyrkiel. Pamiętajcie, że dwa - trzy przeciągnięcia wystarczą, nie trzeba też używać dużo siły, bo w przeciwnym razie przetniecie papier i w tedy czeka Was więcej roboty. I róbcie to od niezadrukowanej strony, w tedy znika kłopot z retuszowaniem każdej krawędzi. A jeśli zapomnieliście wytrasować linie przed wycięciem, to podchodzicie do okna i, pod światło znaczycie sobie linie ołówkiem.

     

     

    Klejenie na zakładkę polega na uformowaniu części i wklejeniu od środka cienkiego paseczka papieru. Klejeniem na zakładkę nie jest sklejenie dwóch końców części razem w zakładkę. W tedy powstaje „schodek” który jest widoczny. Pamiętajcie, przy wycinaniu poszycia odcinajcie białe paseczki, z większym naddatkiem.

     

     

    Klejenie na styk, polega na sklejeniu dwóch końców części krawędziami razem. Jest to trudniejsza technika niż klejenia na zakładkę. W miarę możliwości wybierajcie tą wyżej.

     

     

    Zwijanie ciasnych rurek to ciasne układnie warstwami na sobie kawałka papieru. Najczęściej spotyka się to podczas robienia goleni w samolotach, wzmocnień w śmigłach i uzbrojenia jak np. KM-y, działka itp. Można to robić na drucie, wtedy od razu wzmocnienie jest w środku. Jeśli zależy nam na ładnym otworze wewnętrznym (sklejanie luf dział, działek) taką część zwijamy ciasno na drucie, a po chwili odczekania wyciągamy go ze środka. Przy klejeniu działek większych kalibrów, bardziej efektowna jest metoda klejenia na styk. Ważna aby schować łączenie np.: za osłonami kół, ustawić w taki sposób aby było jak najmniej widoczne. Tyczy się to też klejenia na styk.

     

     

    Klejenie wręg z poszyciem nie jest trudne. Należy pamiętać aby zawsze wklejać wręgę osiowo, tzn, aby oś symetrii wręgi pokryła się w kreseczkami na poszyciu. W przypadku gdy model jest zaprojektowany na dwie wręgi, wycinamy obie sąsiadujące jak i oba poszycia – które sklejamy. Następnie pasujemy wręgi i ewentualnie szlifujemy, ale zawsze obie razem.

    Zdarzy się też tak, że poszycie będzie zmieniało kształt z cylindrycznego na stożkowy. W tedy też trzeba bezwzględnie wziąć to pod uwagę szlifując odpowiednio wręgę. I pamiętajcie, wręgi powinny wchodzić bez wielkiego oporu i bez żadnego luzu. Po prostu z delikatnym oporem, który utrzyma je wewnątrz sklejonego poszycia.

     

     

    Wykonywanie oszklenia w samolotach, pojazdach należy zacząć od wycięcia ramy. Na początek radzę zrobić to od wewnątrz, a dopiero na koniec całość wyciąć z arkusza.

     

     

    Caponowanie (inaczej też kaponowanie) to nic innego, jak smarowanie arkusza takim właśnie specyfikiem. Możecie go kupić w sklepie z lakierami. I teraz tak: można malować prosto z puszki, a można rozcieńczać. Rozcieńczalnik kupicie w tym samym sklepie. Jedni malują pędzlami, a inni wałkiem. Najlepiej zacząć od niezadrukowanej strony, gdzie nakładacie pierwszą warstwę, po wyschnięciu na stronę zadrukowaną. Ważna uwaga, jeśli macie model z drukiem laserowym to capon go zniszczy. A całe to caponowanie jest po to, co by druk i papier lepiej wyglądały. Łamliwy papier jest bardziej elastyczny i nie pęka, kolory są bardziej intensywniejsze. Ale przed kurzem to już niestety nie chroni :-(.

     

     

    Lakierowanie nie jest obowiązkowe, ale może ono zabezpieczyć model przed kurzem i ewentualnym blaknięciem kolorów z powodu światła słonecznego jak i mijających lat od sklejenia. Zanim zaczniecie lakierować, warto się zastanowić, bo niektóre elementy trzeba będzie lakierować przed złożeniem całego modelu „do kupy”, a inne trzeba będzie chronić, np.: koła, oszklenia kabin samolotów itp. Jest wiele rodzajów lakierów i w różnych postaciach, do malowania pędzlem, aerografem lub w spray'u. Oto kilka przykładów:

    - lakier akrylowy - rozpuszczalny w wodzie, dlatego trzeba zachować ostrożność w trakcie lakierowania, najlepiej nakładać małymi warstwami,

    - lakier nitro – szybko schnący, najlepiej też nanosić kilka warstw, uwaga może reagować z niektórymi klejami,

    - lakier flatowy – długo schnie i pozostawia na modelu pożółkłe ślady.

     

     

    Zmniejszanie grubości papieru (zdejmowanie warstwy papieru). Taka umiejętność też jest przydatna, ponieważ jeśli posiadacie model z grubym kartonem, sklejone ciasno golenie, drążki itp. będą grube, za grube... Na początek zwijamy i rozwijamy normalnie taką goleń jak gdyby nigdy nic, robimy to kilkukrotnie. Nie przejmujcie się, że papier będzie pomarszczony - przy końcowym klejeniu to zniknie. Kiedy mamy już tak przygotowaną goleń skalpelem delikatnie nacinamy odstającą warstwę, ważne aby nie była ona za gruba, bo zedrzecie i druk. Potem pensetą ściągamy niepotrzebną warstwę papieru. Teraz sobie tak myślę, że nawet i przy dzisiejszych modelach watro to zrobić, bo szczególnie drążki lubią wyjść zbyt grube.

     

     

    Po co są otwory we wręgach? Dzięki nim można po sklejeniu segmentu wypchać poszycie jeśli wgniotło nam się przypadkiem. Można dodatkowo nałożyć więcej kleju, jeśli „nie widzi” nam się spoina. Od razu mówię, że nie trzeba ich wycinać idealnie jako koła, może to być kwadrat lub prostokąt. Ale robimy to dopiero jak wręgi są już gotowe do wklejenia.

     

     

    Jak wykonać sprężynę? Nic trudnego, albo robimy ją z drucika zwijając ją na grubszym drucie... albo bierzemy plastikowy element (może to być ramka od zdjęcia) i rozgrzewamy nad ogniem, kiedy zacznie się ciągnąć, szybkimi ruchami modelujemy sprężynę na drucie o odpowiedniej średnicy.

     

     

    Sposób na żeberkowane cylindry wygląda tak. Albo mamy dość cierpliwości, żeby roić każdy cylinder z osobnych krążków wyciętych z brystolu, albo owijamy sklejoną część drucikiem nawojowym (z transformatorka, lub z przewodu – czasami zamiast jednego grubszego idzie wiązka kilkudziesięciu cieniutkich). Nie trzeba używać kleju na całej powierzchni. Wystarczy, że końce drutu posmarujecie klejem, a reszta na pewno się będzie trzymać. Na koniec wystarczy pomalować.

     

     

    Tłoczenie własnej kabiny. Jak się czujecie na siłach możecie sami spróbować zrobić sobie wytłoczkę osłony kabiny do samolotu. W tym celu potrzebne będzie kopyto. Można je wykonać z drewna, gipsu lub po prostu skleić jako kserokopię wycinankową osłonę kabiny. Watro ją polakierować co by folia nie przywierała do papieru. Folia musi mieć odpowiednią grubość, żeby nie targała się w procesie tłoczenia, ani nie może być gruba, bo nagrzanie jej będzie długie i nie wiadomo czy będzie coś widać przez nią. Sposobów tłoczenia jest wiele, ale ogólnie chodzi o to aby nagrzać folię i jak najszybciej nałożyć ją na kopyto. Nie zawsze uda się od pierwszego razu.

     

     

    Inne materiały przydatne w modelarstwie, to tak naprawdę wszystko co może być pomocne. Od wykałaczki (na ośki, maszty, lufy), przez sreberka po cukierkach (na klosze świateł), moskitierę (na blachę ryflowaną), metalowe sitka (na radary), wstążki, nici i druty (na naciągi), opakowanie po lekach - listki (na światła), drewniane listewki (dla wzmocnienia), na nakrętkach kończąc (jako obciążenie). Pamiętajcie – modelarstwo to takie hobby, które wykorzystuje naprawdę wszystko. Nie pogardzi nawet zepsutym sprzętem elektronicznym, z niego można wiele interesujących części wyciągnąć (przewody na przewody :-), kondensatory, bezpieczniki (na osprzęt silników i kokpitów).

     

     

    Pamiętajcie o dobrym sprzęcie do fotografowania i, o samych zdjęciach. Jeśli będą niewyraźne na nic ma się relacja czy galeria. Tło na jakim fotografuje się model też jest ważne. Najczęściej jest to blok koloru niebieskiego, zielonego i białego. Można użyć nawet ręcznika i prześcieradła - jako te „inne materiały” ;-).

     

     

     

    Kilka słów na koniec. Pamiętajcie, że to jest tylko poradnik. Nie zagwarantuje on Wam, że od pierwszego razu będziecie sklejać jak mistrzowie. Technikę każdy będzie rozwijał indywidualnie. Do określonych celów dochodzi się samodzielnie, a doświadczenie zdobywa się robiąc modele. Jeśli macie wątpliwości zakładajcie relacje i pytajcie. Tutaj nikt Was nie zje za poziom budowy. Każdy, jeśli będziecie tylko chcieli, pomoże i podpowie „co i jak”.

     

    POZdro.

     

Rezultaty 0 - 1 z 1 pozycji
Udostępnij temat: